Nr 6(106) - listopad grudzień 2002
DWUMIESIĘCZNIK KATECHETYCZNY KURII METROPOLITALNEJ BIAŁOSTOCKIEJ

O Bożym Miłosierdziu na Konkursie Papieskim 2002

W tym roku już po raz ósmy młodzież szkół ponadgimnazjalnych brała udział w konkursie na temat nauczania papieża Jana Pawła II. Tematem Konkursu nie mogło być nic innego jak Boże miłosierdzie. 45 uczniów z 14 szkół podjęło trud opracowania, w formie plastycznej lub literackiej, jednego z czterech zaproponowanych tematów.

Temat 1

Rozważanie tajemnicy Bożego Miłosierdzia nie może dokonywać się w oderwaniu od codzienności. Wczytując się w słowa Ojca Świętego skierowane do nas podczas ostatniej pielgrzymki ukaż obszary ludzkiego życia, które potrzebują Bożego miłosierdzia.

Temat 2

Potrzeba „wyobraźni miłosierdzia”... Niech tej „wyobraźni” nie zabraknie mieszkańcom Krakowa i całej naszej Ojczyzny - wzywał nas Ojciec Święty na Krakowskich Błoniach. Jak należy rozumieć te słowa Papieża i w jaki sposób je realizować?

Temat 3

Podczas ostatniej pielgrzymki do Ojczyzny Ojciec Święty beatyfikował czworo naszych rodaków. Różne były czasy, w których żyli, różne były ich osobiste dzieje. Jednak jednoczy ich ten sam szczególny rys świętości ... O jakim rysie świętości mówił Papież? Scharakteryzuj nowych błogosławionych realizujących ów rys świętości w swoich czasach. Uzasadnij, dlaczego Jan Paweł II wzywa dziś do wpatrywania się w te postacie?

Temat 4

Trzeba, aby Jego orędzie o miłosiernej miłości zabrzmiało z nową mocą. Świat potrzebuje tej miłości. Nadszedł czas, żeby Chrystusowe przesłanie dotarło do wszystkich... Opierając się na rozważaniach Ojca Świętego z ostatniej jego pielgrzymki do Ojczyzny, skieruj takie orędzie do współczesnego młodego człowieka.

Finał Konkursu miał miejsce w Zespole Szkół Handlowo-Ekonomicznych. Po raz pierwszy związany był on z konkursem prezentacji najlepszych prac literackich i plastycznych wytypowanych przez jury. Miały one w tym roku wysoki poziom. Zarówno katecheci jak i uczniowie podeszli do sprawy bardzo poważnie i zebrani goście oraz uczniowie mieli czego posłuchać, a jury miało trudne zadanie wybrania najlepszych. Laureatkami sekcji plastycznej zostały uczennice Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego - Karolina Walińska i Joanna Kozłowska; w sekcji literackiej - Bożena Maleszewska (z Zespołu Szkół Handlowo-Ekonomicznych) i Marcin Kuczyński (z Zespołu Szkół Gastronomicznych). Wyróżnienia otrzymali uczniowie X Liceum Ogólnokształcącego, Zespołu Szkół Odzieżowych oraz Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego.

Urszula Zagan

 

Poniżej zamieszczamy wypowiedź Bożeny Maleszewskiej na temat swojego udziału w Konkursie i scenariusz części artystycznej.

 

Dnia 19.10.2002 r. w ZSHE w Białymstoku odbył się Finał VIII Konkursu Papieskiego na temat Pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w sierpniu 2002r pod ogólnym hasłem: „Bóg bogaty w miłosierdzie”. Uczestnicy mieli możliwość wzięcia udziału w sekcji literackiej i plastycznej konkursu.

W czasie uroczystości finałowej zebrani goście mogli przeżyć jeszcze raz nauczanie papieża o Miłosierdziu Bożym przekazane przez młodzież ZSHE w formie sztuki pod tytułem: „Bóg bogaty w miłosierdzie”. Spektakl wywarł na wszystkich ogromne wrażenie, gdyż ukazał wołanie o miłosierdzie Boże i miłosierdzie ludzi - o tę „wyobraźnię miłosierdzia”, o którą tak bardzo prosił Jan Paweł II podczas pielgrzymki do Ojczyzny.

Dzisiejszy świat, ludzie młodzi ciągle wikłają się w różne sidła, matnie zagrażające ich egzystencji, upokarzające ich godność. Często są to sytuacje niezawinione, ale zawsze wołające o pomoc: do Boga, do drugiego człowieka, do każdego z nas. Zobaczywszy na scenie ogromną nędzę ludzką - każdy zastanawiał się, jak pomóc? Czy będę miał na tyle odwagi i siły, by przełamać stereotypy, by podać potrzebującym pomocną dłoń - pełną miłości i miłosierdzia, by obdarować uśmiechem, dobrym słowem - w końcu - konkretnym działaniem, swoją zdecydowaną postawą?...

Również ja - jako uczestnik konkursu - oglądając przedstawienie - pytałam wewnętrznie siebie - czy przechodzę obojętnie wobec ludzkiej biedy (zarówno zewnętrznej, jak i duchowej, ukazującej wewnętrzne poranienie człowieka), czy potrafię w tym „wraku” człowieka zobaczyć OSOBĘ, w której jest cierpiące oblicze Chrystusa, czy potrafię, w końcu - jak Bóg miłosierny - miłością miłosierną, ogarnąć potrzebującego? Po mojej głowie i sercu miotały się różne odczucia - ból, strach, zniechęcenie, ale też i światło nadziei, odwaga wiary i radość decyzji czynu - wyciągnięcia pomocnej dłoni, by nieść światło tam, gdzie panuje ciemność...

Kolejnym etapem finału była prezentacja prac finalistów i werdykt jury. Wielką radością, po chwili zupełnej niewiadomej, stał się dla mnie fakt zdobycia I nagrody w sekcji literackiej. Było to dla mnie ogromne przeżycie, gdyż pomimo tego, że stawałam w szranki z innymi finalistami konkursu, mocno dotarło do mnie, że praca, którą napisałam na temat: „Orędzie miłości do współczesnego młodego człowieka” - w oparciu o nauczanie Jana Pawła II skierowane do Polaków w czasie jego pielgrzymki do Ojczyzny (sierpień 2002 r.), było niejako ORĘDZIEM DO MNIE! To do mnie papież mówi: Nie lękaj się! Nie poddawaj się! Zaufaj miłości Boga! Przezwycięż swój strach, niepewność, obojętność! Bądź tym, kim jesteś! Ale pamiętaj, skąd wziąłeś swój początek i Komu zawdzięczasz istnienie! Pamiętaj, że nawet w chwili beznadziejności życia, ten Ktoś zawsze będzie przy tobie - gotów ci pomóc, wesprzeć, pocieszyć, dodać wiary i nadziei do dalszej walki!... Bo to właśnie dlatego, by pokazać, że ciągle pamiętam, postanowiłam napisać swoje orędzie i skierować je do ludzi młodych. Byłam to winna Bogu za to, że był i nadal jest przy mnie oraz za to, że nigdy mnie nie opuścił; papieżowi - bo bardzo wzruszyła mnie jego postawa podczas ostatniej sierpniowej pielgrzymki do Polski i chciałam odpowiedzieć na jego apel; innym - bo przez tę pracę mogłam im ukazać, co tak naprawdę jest ważne, trwałe, nieprzemijające, ukazać, jak bardzo jest „Bóg bogaty w miłosierdzie”; sobie - bo mogłam nareszcie, choć w niewielkim stopniu, odwdzięczyć się Bogu, ukazując moc Jego miłosiernej miłości innym ludziom, zapewniając ich, że najlepszą ucieczką od zła i problemów współczesnego świata nie są narkotyki, alkohol czy samobójstwo, ale właśnie schronienie się pod płaszczem Bożego miłosierdzia...

Najważniejszym elementem tego konkursu dla mnie osobiście było to, że wygrana, potwierdziła w pewnym stopniu, że udało mi się zrealizować moje założenia, bo ktoś docenił i zauważył głębię mojego przesłania. Teraz mam nadzieję, że moje orędzie wleje do ludzkich serc nadzieję i wzbudzi w ludziach ufność w Boże Miłosierdzie!...

Myślę, że nie osiągnęłabym tak wiele gdyby nie pomoc pani mgr Agnieszki Bachurek oraz wsparcie ze strony mego przyjaciela Pawła. Bardzo serdecznie Im dziękuję za to, że byli przy mnie i wierzyli w moje możliwości. Pozdrawiam Ich bardzo serdecznie.

Dziękuję raz jeszcze

Bożena Maleszewska

  Bóg Bogaty w Miłosierdzie - scenariusz części artystycznej VIII Konkursu Papieskiego

Przedstawienie zostało pomyślane jako pantomima, do której odczytywany jest tekst pamiętnika - świadectwa życia młodej dziewczyny, która - podobnie, jak syn marnotrawny - doświadczyła wielkiego miłosierdzia Bożego.

 

Prolog (muzyka Ennio Moriccone)

Zawsze myślałam, że jestem młodą dziewczyną, która ma dobrze poukładane w głowie. Mam wspaniałych rodziców, którzy mnie kochają i dają - -a to bardzo ważne - poczucie własnej wartości i godności.

Uważałam siebie za twardziela, którego nie zegną żadne wiatry historii, ani moda, ani ogłupiające hasła wykrzykiwane przez muzycznych idoli, będących aktualnie „na topie”.

Uważałam się za skałę, która ma już jasny kształt przyszłego życia, tego co chce robić, kim być, gdy wyfrunie spod skrzydeł rodziców...

A jednak w moim życiu doświadczyłam, co znaczy błagać, żebrać Bożego miłosierdzia; błagać, żebrać miłosierdzia innych.

Chcę opowiedzieć dziś wam historię mojego życia.

 

I odsłona (dom, rodzice, tort ze świeczkami, podkład muzyczny piosenki)

„Dzisiaj twoje osiemnaste urodziny

Wszystkiego najlepszego i szczęśliwych lat

Róża tylko jedna zawsze jest przyjemna

Nie martw się mała, na wszystko przyjdzie jeszcze czas...

” Słowa tej piosenki usłyszałam w dniu moich 18-tych urodzin od przyjaciół. Chciałam z nimi świętować moją uroczystość za kilka dni. Gdy wróciłam do domu po szkole rodzice przyjęli mnie bardzo serdecznie. Pamiętali o moim święcie i przygotowywali się do niego od jakiegoś czasu. Wyczuwałam to w domu. Był więc tort, życzenia i ... jeszcze jedno.

Gdy spokojnie usiedliśmy do stołu mama wyciągnęła ze schowka stare dokumenty. Oboje z tatą stali się poważni i oddając mi je do rąk stwierdzili, że bardzo mnie kochają, ale dziś muszę dowiedzieć się pełnej prawdy o sobie, że jestem w pełni przygotowana, i mogę z niej zrobić dobry użytek nie krzywdząc nikogo. Mój wzrok spoczął na żółtych kartkach...

Jestem dzieckiem adoptowanym...(ciszej czyta 3x, podkład: Preisner: Wędrowanie).

Nie mogłam na początku w to uwierzyć. Moje myśli błąkały się po różnych wspomnieniach: uściski, serdeczne przyjmowanie mnie przez wszystkich w rodzinie, prezenty, długie rozmowy o wszystkim i o niczym, przekomarzanie się, a nawet bunty, kłótnie - wszak nie byłam grzeczną, potulną dziewczynką; miałam swój „charakterek''.

A oni ANI RAZU nie dali mi poznać, że nie jestem ich naturalnym dzieckiem, że mam gdzieś swoje korzenie. Tylko dlaczego teraz dopiero mi o tym powiedzieli?

Wieczorem długo nie mogłam zasnąć. Mama powiedziała mi, że gdybym zechciała odnaleźć swoich prawdziwych rodziców - nie będzie się sprzeciwiać, że rozumie moją decyzję... Widziałam wówczas w jej oczach niepewność, strach i tęsknotę, bym w tym wszystkim nie zgubiła gdzieś swojej tożsamości...

(Podkład: Rynkowski: Szczęśliwej drogi już czas)

 

II odsłona (melina pijacka, narkotyki towarzystwo mało kontaktowe)

Po pewnym czasie zdecydowałam się odnaleźć moich prawdziwych rodziców, bo pytanie: Kim są, jak to się stało, że mnie oddali do adopcji... nie dawały mi spokoju. Może potrzebują mojej pomocy? Czy mam rodzeństwo? Słowem: Jak wygląda brakująca mnie cząstka? Tak trafiłam w miejsce, które bardzo chciałam nazwać DOMEM...

Gdy wchodziłam w to miejsce mówiłam sobie: Przestań się lękać!.. Zaufałam. Tu spotkałam moją rodzoną matkę i... całe jej popaprane życie. (podkład: Jedyne, co mam, to złudzenia)

Zobaczyłam wielką nędzę ludzką, znędzniałe i zżarte przez alkohol ciało, oczy. Wszystko wołało: „Dobrze że przyszłaś”. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że były to dla mnie sidła... Wzięła mnie litość, by coś zrobić, by pomóc jej żyć godziwie. Myślałam o jej słowach: „Pomóż mi!”, że były szczere. Do dziś myślę, że gdyby miała więcej siły do walki o siebie - może udałoby się jej zwyciężyć...

Nie zdążyła. Przegrała swoje życie... a ja miałam nadzieję, że wyciągną ją z tego błota: alkoholu, narkotycznych upojeń i odpływów, meliny fetoru i patologicznych układów... Nie przyjęła mojej pomocy. Żądała tylko: „Wracaj do tamtych! Przynieś pieniądze na kolejną imprezę!”...

Okradłam swoich rodziców, by móc być z moją rodzoną matką...

Ja, twarda dziewczyna szybko stałam się wrakiem człowieka, uwikłanym w narkotyczną matnię...

 

III odsłona (ulica, przechodnie ignorujący klęczącego, żebrzącą bohaterkę, podkład: Preisner: Wielka woda)

Matka zmarła z powodu marskości wątroby i zniszczenia nerek po 3 miesiącach od mojego przeprowadzenia się do jej RAJU...Nie zdołałam jej pokochać tak bardzo, by zechciała ŻYĆ. Teraz to ja stałam na ulicy z rozpaczą w oczach. Będąc na głodzie żebrałam, by uzbierać na kolejną działkę narkotyku...

Zrozpaczona chciałam odebrać sobie życie, które od Boga otrzymałam. Przeżyłam wiele i... szukałam śmierci. Wołałam do Boga - opuszczona, samotna: „Boże! Ulituj się nade mną grzesznikiem!..” (podkład: Vangelis: Chariots of fire)

Wówczas przypomniałam sobie słowa Jezusa, usłyszane kiedyś w kościele na mszy: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a ja was pokrzepię”... i zobaczyłam moją mamę stojącą nieopodal na ulicy z utkwionym we mnie wzrokiem pełnym bólu żebrzącego z miłością o moją miłość... (bohaterka podchodzi do matki, ta przytula ją serdeczne na znak pojednania)

Przeżyłam wstrząs: oto doświadczyłam Bożego miłosierdzia, które znajduje swoje odzwierciedlenie w miłosierdziu ludzi...Szloch wydostawał się ze mnie i przenikał mnie do szpiku kości, jestestwa, duszy. Mama mi tylko powiedziała: „Jak dobrze, dziecko, że wróciłaś...” Nie odepchnęła mnie, nie wypomniała bólu, jaki zadałam kradzieżą i upadkiem moralnym na dno. Ona wciąż na mnie czekała. Wiedziała, że mnie na siłę nie zawróci, że musi czekać: jak robak zwinięty z bólu - czekała i przebaczyła.

Postanowiła zabrać mnie do domu. Nie opierałam się jak kiedyś, gdy nie pytała mnie o zdanie. Ogarnął mnie wówczas strach: jak zareaguje tato? Czy zechce mnie na nowo uznać za swoje dziecko?

On mi przebaczył!!! Widział, jak szłyśmy z mamą do domu. Pomachał nam ręką przez okno i wybiegł naprzeciw. Przytulił mnie! - swoją potrzaskaną córkę. Powiedziałam mu cicho: „Wybacz mi, tato”...

 

IV odsłona (dom, do którego przychodzą wszyscy potrzebujący pomocy; podkład: Perfect: Niepokonani; główna bohaterka pojawia się w domu jako ostatnia z przychodzących)

Przez dwa lata byłam w ośrodku leczenia uzależnień i nauki życia. Tu odnalazłam swoją wartość, godność, uczyłam się być dobrym dla innych, wnoszących w moje życie światło i pomoc... Opiekunom w Ośrodku, jak i moim rodzicom nie zabrakło wobec mnie wyobraźni miłosierdzia. Bóg uleczył moją słabość, przezwyciężył zło i na nowo dał odkryć piękno bycia Jego ukochanym dzieckiem. Mama mówiła mi wielokrotnie, że modliła się za mnie...

Teraz, gdy wróciłam do domu, widzę ogromną wrażliwość mego taty wobec mnie i innych ludzi, którzy tak samo jak ja, potrzebują wyciągniętej pomocnej dłoni, dobrego słowa nadziei, konkretnej pomocy. Odtąd nasz dom jest domem otwartym dla wszystkich, którzy nie mają własnego DOMU.

Tu uczą się odnajdywania niezatartej przez zakręty życia świadomości bycia DZIECKIEM BOŻYM.W oczach ludzi odzyskują zaufanie, bo podejmują walkę, jak zmienić swoje życie, by dotknąć dobra i dobro rozsiewać.

Ja zaś ciągle wołam do Boga: Twe miłosierdzie niech spływa, tak jak wiosenny, ciepły deszcz...Daj mi Jezu siły, bym żyła dla innych i nigdy nie przesłaniała sobą Ciebie - Boga bogatego w miłosierdzie!!!

(Piosenka: Czas zmartwychwstania: Grupa „Bez Jacka”)

Agnieszka Bachurek



Spis artykułów