Nr 2(108) - marzec kwiecień 2003
DWUMIESIĘCZNIK KATECHETYCZNY KURII METROPOLITALNEJ BIAŁOSTOCKIEJ

Chrześcijaństwo wobec kultury (cz. II)

Odkrywanie kondycji człowieka przełomu tysiącleci napawa dziś niejednokrotnie zgorszeniem czy wręcz zgrozą. Bo cóż pokazuje dzisiejsza kultura? - właśnie oblicze upadku, cierpienia: wszędzie wkrada się bezsens, postmodernizm, fanatyzm, antyintelektualizm, synkretyzm, dehumanizacja świata, uprzedmiotowianie człowieka jako konsumenta dóbr materialnych, czy intelektualnych - tak czy inaczej ustawianego na odbiór reklamowanych towarów na sprzedaż itd.... - jeden wielki supermarket, w której różnorakie firmy biją się o klienta. Wszystkie powyższe elementy godzą także w samego człowieka i zamiast go afirmować (co rzekomo czynią - tylko inaczej), unicestwiają go i spychają idee religijne, które mogłyby wstrząsnąć dzisiejszym światem, do miary prywatnej religii i płynących z niej prywatnych ocen moralnych.

Czy zatem chrześcijaństwo ma patrzeć na tą degradację kultury z założonymi rękoma? Wydaje się, że nie, że winno ukazywać Światło jakim jest osoba i dzieło Chrystusa. Literatura, sztuka, film, muzyka, malarstwo, architektura, mass media, czy też życie społeczno-polityczne winny być przedmiotem nośnego oddziaływania ewangelicznego. Każdą z tych dziedzin należy wykorzystać!

Dzisiejszy świat spragniony jest Boga i coraz częściej prawdą stają się słowa papieża Jana Pawła II, iż człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa. Stąd też wydaje się, że ogromną potrzebą jest (biorąc pod uwagę potrzeby współczesnego świata) wykorzystywanie środków społecznego przekazu dla dzieła ewangelizacji. Ten czas i świat, w którym żyjemy jest jedynym, jakie nasze pokolenie otrzymało, innego mieć nie będziemy stąd jawi się potrzeba tworzenia przez chrześcijan Nowej Kultury, opartej na cywilizacji miłości - jak głosi papież Jan Paweł II, która byłaby przeciwwagą dla cywilizacji śmierci. Tak jak czyni to sztuka, trzeba i tu szukać nowych form i środków przekazu. W dobie wizji nadszedł najwyższy czas, by wziąć w swoje ręce media, by dla tanich obrazów czynionych pod publikę ukazywać i lansować obrazy oparte na wartościach chrześcijańskich. W parze z głębokimi wartościami chrześcijańskimi ukazywanymi przez dzieło winna iść przede wszystkim harmonia prawdy i piękna. Nie wyobrażam sobie dzieła chrześcijańskiego w formie skrajnej brzydoty. Można powiedzieć, iż są to pojęcia względne. Owszem, niemniej razi mnie np. w utworze muzycznym (są to moje osobiste refleksje): tekst utworu głęboko egzystencjalny, dotykający podstawowych pytań człowieka: sensu życia, cierpienia, śmierci, transcendencji i właśnie w Bogu ukazujący najgłębsze odpowiedzi połączony z dysharmoniczną, pełną nienaturalnych (a tak dziś popularnych w tzw. ostrej muzyce) wysokoczęstotliwościowych, piskliwych i wibracyjnych motywów muzycznych. Niektórzy mówią, że tak trzeba dziś docierać do współczesnego wyalienowanego człowieka, że tylko tego dziś się słucha, że tylko tak można na koncertach rockowych dotrzeć do masy ludzi, która z dawna zarzuciła tzw. chodzenie do kościoła. Być może jest w tym wiele racji, dla mnie jednak materia i forma tak połączone - są nie do połączenia (pomijam tu wszelkie skutki wpływu muzyki rockowej na organizm i psychikę człowieka; można spotkać się z opiniami teologów duchowości twierdzącymi, że różnorakie rodzaje sztuki [muzyki] niosące w sobie antychrześcijańskie treści bezpośrednio możliwe do odkrycia, czy oddziaływujące na podświadomość człowieka, przemycają w najgłębsze pokłady osobowości takie antywartości stając się przyczynami wielu obsesji, chorób psychicznych, schizofrenii czy wręcz opętań demonicznych).

Wniosek nasuwa się jeden: trzeba się spieszyć, by „rozgłaszać na dachach” Prawdę, by piętnować fałsz, naświetlać to, co ma choćby pozór zła, by przygotowywać grunt pod Słowo. Ogromną pracę do zrobienia pozostawiam tu krytykom i twórcom sztuki. Na koniec podkreślam konieczność na nowo ożenku chrześcijaństwa i kultury, by Ewangelia Chrystusa była nadal przystanią dla szukających, wątpiących, zrezygnowanych, by poprzez szeroko rozumianą kulturę chrześcijaństwo było nadal atrakcyjną alternatywą wobec cywilizacji śmierci. Pokolenia ocenią, na ile się nam to udało.

Agnieszka Bachurek



Spis artykułów