Nr 4(110) - lipiec sierpień 2003
DWUMIESIĘCZNIK KATECHETYCZNY KURII METROPOLITALNEJ BIAŁOSTOCKIEJ

Rozmowy z...
Ekumenizm szwajcarski - spojrzenie „od środka”

Ksiądz ALFONS SONDEREGGER jest kapłanem diecezji St. Gallen (Szwajcaria) i proboszczem największej parafii w tym mieście, parafii św. Otmara, patrona miasta. Kandydat na biskupa diecezji St. Gallen i kanonik honorowy Archidiecezji Lubelskiej. Artur Marek Wójtowicz: Na samym początku chciałbym spytać, czym dla Księdza jest ekumenizm, czy ma Ksiądz swoją definicję?

Alfons Sonderegger: Pierwotnie już sama nazwa ekumenizm była interesująca i trzymała świat w napięciu. Dziś rozumiemy ekumenizm jako „wspólną wędrówkę” różnych wyznań chrześcijańskich. A w dalszym znaczeniu nawet między różnymi religiami. Tak, by rozumieć wzajemnie teologię, zbliżyć się do siebie, a także wzajemnie zrozumieć swoje interpretacje biblijne, połączyć praktykę z teorią, wspólnie świętować nabożeństwa, wzajemnie głosić Prawdę, która jest w Kościele. Np.: „Ofiary Wielkopostne” ze strony katolickiej i „Chleb dla wszystkich” ze strony protestanckiej mają tą samą podstawę, sens i założenie.

AMW: W Szwajcarii są dwa wielkie wyznania chrześcijańskie: katolickie i ewangelicko-reformowane. Czy nie jest tak, że inicjatywy wychodzą raczej od strony katolickiej, zaś strona protestancka wyczekuje? Czy katolicy nie są bardziej „elastyczni” niż protestanci, czy też może jakieś inicjatywy wychodzą ze strony protestanckiej? Jak to jest w rzeczywistości?

AS: Wierzę głęboko, że po Soborze Watykańskim II wiele inicjatyw wyszło z Kościoła katolickiego, ponieważ Sobór ten był głęboko „reformujący”. Ale jestem również przekonany, że wspomniane inicjatywy wychodzą z obu stron, np. katolicy uczą się głębiej poznawać Biblię i bardziej ją szanować, zaś protestanci starają się na nowo, poważnie odkryć wartość sakramentów. W wielu wspólnotach protestanckich pojawia się regularnie raz w miesiącu „łamanie chleba”. Myślę, że otwartość jest obustronna i inicjatywy są obustronnie podejmowane.

AMW: Czy chrześcijanie szwajcarscy różnych wyznań mają do siebie jakieś uprzedzenia, czy może raczej jest tak, że wspólnie podejmują jakieś inicjatywy? A może jest tak, że po dziś dzień pozostał w nich strach w odniesieniu do tego drugiego wyznania?

AS: Myślę, że strach już zaniknął, zwłaszcza wśród młodszego pokolenia. Młodzi ludzie nigdy na samym początku nie pytają o wyznanie. I myślę, że również w okresie sekularyzacji powinniśmy razem iść przez życie i do tego są przekonani zarówno dzisiejsi katolicy jak i protestanci szwajcarscy. Musimy razem orędzie Jezusa Chrystusa, Jego Ewangelię ukazywać w dzisiejszym świecie. Większość ludzi nie pyta o wyznanie. Oczywiście, w czasach mojej młodości było inaczej. Do tego stopnia, że katolicy chodzili do katolickich piekarzy i rzeźników, a protestanci do protestanckich. Myślę jednak, że dziś bardzo mocno się to zmieniło.

AMW: Niedaleko od St. Gallen znajdują się dwa półkantony Appenzell (zewnętrzne i wewnętrzne), czy nie jest tak, że mieszkańcy protestanckiego półkantonu do dziś robią zakupy na terenie swojego? Czy są jakieś napięcia między tymi dwoma półkantonami?

AS: To jest bardzo interesujący fenomen. W Appenzell reformacja przebiegała „pokojowo”. Nie było tam żadnych wojen religijnych, lecz po prostu powiedziano: Kto chce pozostać katolikiem niech pozostanie w wewnętrznej części kantonu, kto zaś protestantem, niech się przeprowadzi do zewnętrznej części kantonu. I tak rozwiązano ten problem. Obydwa półkantony żyły przyjaźnie i wspólnie. Należy też powiedzieć, że było niewiele małżeństw mieszanych pomiędzy Appencelczykami protestanckimi a katolickimi. Małżeństwa więc pozostawały w małym kręgu. Dlatego też Appencelczycy są mniejsi niż inni Szwajcarzy. Na ten temat po dziś dzień krąży o nich wiele dowcipów. No i faktycznie, katolicy w Appenzell chodzą do katolickich sklepów po zakupy, ale tylko dlatego, że w okolicy nie ma żadnych innych.

AMW: Niedaleko od Księdza parafii znajduje się „otwarty kościół” św. Leonarda. Co oznacza słowo „otwarty”?

AS: W zasadzie każdy kościół powinien być otwarty. Tymczasem spotykamy miejskie kościoły (City Kirche) i „otwarte” kościoły np. w Londynie powstał pierwszy, potem w Basel, Zurichu i Bernie. Kościół św. Leonarda przed reformacją był kościołem katolickim, dlatego też pozostał przydomek „święty”, następnie był świątynią protestancką, a kiedy na tym terenie było coraz mniej protestanckich rodzin (ponieważ teraz znajdują się w okolicy tego kościoła biura, dworce i drogi) i nikt go już nie potrzebował, kapłan protestancki zaproponował: Zróbmy w St. Gallen kościół „otwarty”. Jest to kościół, w którym mogą się spotykać ludzie, którzy nabawili się strachu wobec własnej religii i Kościoła, czyli ludzie, którzy są daleko zarówno od Kościoła katolickiego jak i protestanckiego. Odbywają się tam również występy teatralne, można wypić kawę. Są tam pokoje: prawosławny, katolicki, protestancki. Odbywają się tam również dyskusje i odczyty zarówno ekumeniczne jak i międzyreligijne, a także dyskusje między katolikami, prawosławnymi, protestantami, żydami i muzułmanami. W ten sposób i z tą ideą pragnie ten kościół pozostać otwartym dla wszystkich, którzy niezbyt dobrze się czują w tradycyjnych kościołach. Ale muszę powiedzieć, że wiele osób często odwiedza ten kościół. Są oni tam serdecznie przyjmowani i korzystają z tej sytuacji.

AMW: Słyszałem, że tutaj w Szwajcarii połowa małżeństw to małżeństwa mieszane (protestantów z katolikami). Jak to wygląda od strony praktyki liturgicznej, czy jest to tylko nabożeństwo ślubne, czy też jest ono połączone z Eucharystią.

AS: Czasami, jeśli przy udzielaniu małżeństwa jest kapłan katolicki, łączy się je z Eucharystią, zwłaszcza z uwagi na to, że protestanci mają ślub bez „nabożeństwa eucharystycznego”. Eucharystia jest wówczas ukazaniem specyfiki Kościoła katolickiego. Ale bywa, że protestanci czują się niepewni w tej sytuacji, czując się wyłączonymi, nie wiedzą, czy powinni przystępować do Komunii czy też nie. Dlatego najczęściej kapłani katoliccy uczestniczą w nabożeństwie ślubnym poza Eucharystią, podobnie jak to jest u protestantów. Jeśli natomiast para narzeczonych życzy sobie ślubu z Eucharystią, to tak się dzieje, naturalnie jeśli strona protestancka nie ma nic przeciwko temu.

AMW: I jak to jest wówczas z przyjmowaniem Komunii świętej?

AS: To jest troszeczkę niezręczna sytuacja, ale „partner” protestancki może wówczas przystąpić do Komunii świętej. Naturalnie zostaje on wtedy do tego przygotowywany przez kapłana katolickiego, ale nie może on być do tego zmuszany. Może otrzymać Komunię, jeśli wierzy w obecność Chrystusa w Eucharystii. Dziś również wielu kapłanów protestanckich przystępuje do Komunii. Na terenie mojej parafii jest również taki przypadek. Wcześniej jednak ten kapłan pytał mnie o pozwolenie, a nawet powiedział: potrzebuję tego.

AMW: Więc jeśli protestanci chcą przystępować do Komunii świętej, dlaczego nie chcą przejść do Kościoła katolickiego?

AS: Być może dlatego, że są oni ze swoim Kościołem związani poprzez tradycję i rodzinę. Być może również jest to podobnie jak z narodowością, niezbyt chętnie człowiek się jej pozbywa, choć jest otwarty na przyjęcie innego obywatelstwa.

AMW: I już ostatnie pytanie w sprawie Komunii świętej. Strona protestancka może otrzymać Komunię we wspomnianym przypadku, a co na to biskupi szwajcarscy? Czy to jest prawnie usankcjonowane?

AS: To był pewien problem. Ale na przykład jeżeli małżeństwo jest „mieszane”, najczęściej kobieta jest katoliczką i jej dzieci również. To... hm... przed około piętnastu laty w Szwajcarii ukazał się „List Pasterski”, w którym biskupi powiedzieli, że nie wolno udzielać Komunii nie-katolikom, ale rozległo się „szemranie” wśród ludzi. Nasz biskup nawet sam powiedział, że ten list nie powinien zostać opublikowany.

AMW: Czyli w Szwajcarii wychowanie religijne „idzie po wierze matki”? Tak?

AS: Najczęściej tak.

AMW: Jest Ksiądz proboszczem największej parafii w St. Gallen, czy Ksiądz organizuje jakieś ekumeniczne spotkania?

AS: Tak. Na przykład w styczniu podczas Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan organizujemy wymianę kaznodziejów. Ja głoszę kazanie w kościele protestanckim, a pastor protestancki u nas. Na otwarcie Wielkiego Postu protestanci wystawiają dla nas „Mękę Pańską”, a po jej zakończeniu jemy wspólnie kolację i zbieramy pieniądze na rozwój misji katolickich. W Wielkim Poście mamy wspólnie z protestantami nabożeństwa ekumeniczne w każdym tygodniu. We wrześniu w Dniu Modlitw za Ojczyznę mamy wspólną ekumeniczną Mszę świętą.

AMW: I pytanie na zakończenie: Czy myśli Ksiądz, że ekumenizm w Szwajcarii jest konieczny, potrzebny, czy też jest to tylko utopia?

AS: Myślę, że jest konieczny i potrzebny, a także jest to nakaz od samego Jezusa, że „powinniśmy być jedną owczarnią”. Powinniśmy ten nakaz wziąć sobie do serca i obie strony winny go realizować.

rozmawiał: Artur Marek Wójtowicz



Spis artykułów