Nr 4(110) - lipiec sierpień 2003
DWUMIESIĘCZNIK KATECHETYCZNY KURII METROPOLITALNEJ BIAŁOSTOCKIEJ

Kilka myśli o katechezie niedosłyszących

Ludzie niepełnosprawni, tak różnie przyjmowani w naszym społeczeństwie, tak niejednokrotnie nie rozumiani z ich dziwnymi reakcjami, inną wrażliwością, są po prostu innym światem. Wcale nie znaczy - gorszym. W perspektywie chrześcijańskiej spojrzenie na niepełnosprawnych domaga się większej wrażliwości, uwagi, wiedzy, a przede wszystkim miłości. Przychodzą tu na myśl słowa Pana Jezusa: „Wszystko, cokolwiek uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych Mnieście uczynili”. Tak więc my, katecheci, wobec osób niepełnosprawnych winniśmy szeroko otwierać oczy i serca, aby „zasiewać” ziarno Słowa Bożego, jak dobry rolnik dobierając odpowiednie uprawy do odpowiedniej gleby, nawożąc ją w należytych ilościach, podlewając i okopując tyle, ile trzeba na dany rodzaj ziemi. Rolą katechezy będzie więc prowadzenie niepełnosprawnych do wspólnoty wiary i życia Kościoła - na miarę ich możliwości percepcyjnych i psychofizycznych.

Wychodząc z definicji osoby niepełnosprawnej (osoba, która z powodu urazu, choroby lub wady wrodzonej ma poważne trudności lub nie jest zdolna wykonywać czynności, które osoba w tym samym wieku zazwyczaj jest zdolna wykonać widzimy, że ma ona utrudnione prowadzenie normalnego życia w środowisku, potrzebuje drugiego człowieka, zrozumienia, otwartości, pomocnej dłoni, potrzebuje naszej miłości. Jestem pewna, że przy pomocy katechetów mądrych doświadczonych, rozumiejących niepełnosprawnych, może ona prawdziwie spotkać się z Bogiem, na swoją miarę Go poznać, ukochać i z Nim żyć.

Wiemy, że podmiotem pedagogiki specjalnej, więc i katechezy specjalnej, jest człowiek - osoba niepełnosprawna, która nie potrafi pokonać utrudnień przy rutynowych metodach postępowania. Utrudnienia te dotyczą trzech sfer: funkcjonowania fizycznego, psychicznego i społecznego. Są to niewidomi i niedowidzący, głusi i niedosłyszący, głuchoniewidomi, oligofrenicy, przewlekle chorzy, osoby z uszkodzeniami narządów ruchu, osoby z trudnościami w uczeniu się oraz społecznie niedostosowani. Uporządkowana i usystematyzowana wiedza na temat poszczególnych grup niepełnosprawnych, przekazywana na zajęciach, pomogła mi szerzej spojrzeć na te osoby. Jednak najciekawsze, a także najprostsze ze względu na katechezę, wydają się zajęcia z osobami niedosłyszącymi, uczęszczającymi do klasy integracyjnej.

Katecheza ma za zadanie nauczanie, wychowanie, kształtowanie postaw i wprowadzenie w życie Kościoła. W nauczaniu dziecka z wadami słuchu niezwykle istotne wydają się techniczne wskazówki mgr Soszyńskiej pt. „Jak pomóc uczniowi z uszkodzonym słuchem w klasie szkoły masowej?”. Na lekcjach religii, w zależności od poziomu nauczania, ważne jest, by „wykorzystywać” dobrze rozwiniętą pamięć wzrokową, pracować „na konkretach”. Dlatego konieczne będą na lekcjach zdjęcia, przeźrocza, wystawy, plansze, obrazy, filmy, zajęcia plastyczne: malowanie, rysowanie, lepienie, tworzenie rzeźb, symboli, np. palmy, pisanki baranek wielkanocny itp. Pomocne na pewno byłyby na katechezie przedstawienia, inscenizacje, pantomimy, zabawy ruchowe, w których dzieci niedosłyszące mogłyby również uczestniczyć. Myślę, że dobrym pomysłem byłoby wyjście z dziećmi do pobliskiego kościoła, obserwacja ołtarzy, obrazów, nawet krótka adoracja.

W sferze wychowawczej na pewno trzeba będzie skoncentrować się na wrażliwości tych osób, pracować nad ich konfliktowymi skłonnościami w relacjach z innymi dziećmi, ich sposobami manifestowania niezadowolenia, nawet agresji, jako formy komunikacji, ale też myślę, że tę naturalną wrażliwość można wykorzystać pozytywnie, ukierunkować w stronę dobra, pomocy drugiemu, miłości do Pana Boga. Osoby niedosłyszące w klasie integracyjnej potrzebują nieraz wsparcia i pomocy ze strony innych dzieci. Zadaniem katechety będzie więc wychowanie ich do troski i opieki nad kolegami czy koleżankami niedosłyszącymi.

Rodzi się pytanie, w jaki sposób dzieci niedosłyszące mogłyby uczestniczyć w życiu Kościoła, tj. w jaki sposób osiągnąć ów ważny cel katechezy mianowicie inicjację chrześcijańską? Myślę, że udział tych dzieci w niedzielnej Eucharystii, przygotowywanie przez nie rysunków, plansz, rozwiązywanie zagadek, dorysowywanie brakujących elementów i in. pomogłoby im w lepszym zrozumieniu i przeżyciu tego najważniejszego chrześcijańskiego spotkania. Nieraz widziałam, jak chętnie dzieci śpiewają pieśni posługując się gestami. Jeżeli nawet nie słyszą i nie potrafią śpiewać, na pewno jasne gesty staną się dla nich bardzo wymowne. Przychodzą mi na myśl również nabożeństwa: majowe, różańcowe, czerwcowe czy Droga Krzyżowa, w których dzieci niedosłyszące mogłyby uczestniczyć. Ich modlitwa codzienna nie musi być ograniczona do prostych modlitw, może być ucałowaniem krzyża, zaśpiewaniem znanej piosenki z wykorzystaniem gestów, czy narysowaniem serca kochającego Jezusa.

Chciałabym zachęcić katechetów pracujących w klasach integracyjnych do podzielenia się na łamach naszego czasopisma swoimi uwagami, doświadczeniami i spostrzeżeniami z pracy z dziećmi specjalnej troski. Na pewno macie wiele ciekawych rozwiązań i pomysłów do pracy z nimi. Publikując swoje prace być może pomożesz komuś, kto w tym roku szkolnym będzie się musiał zmierzyć z nowym wyzwaniem - katechezą specjalną.

Opr. Barbara Bachurek



Spis artykułów