Nr 6(112) - listopad grudzień 2003
DWUMIESIĘCZNIK KATECHETYCZNY KURII METROPOLITALNEJ BIAŁOSTOCKIEJ

Nadzieja umiera ostatnia
Katecheza w szkole przyszpitalnej

O istnieniu szkół przyszpitalnych nie wszyscy wiedzą. Kontakt z tą szkołą nawiązujemy w czasie pobytu dziecka w szpitalu. Jest to instytucja, która zapewnia naukę uczniowi przebywającemu w szpitalu.

Religia jest jednym z przedmiotów, które są nauczane w ramach dydaktyki. Jestem katechetką pracującą w szpitalu. Korzystam z metod pracy przekazanych mi w ramach studiów teologicznych oraz kursu kwalifikacyjnego z pedagogiki terapeutycznej. Wraz z upływem lat przybywa mi doświadczenia, ale ciągle mam niedosyt nowych metod, dostosowanych do możliwości wysiłkowych dziecka chorego.

Chcę ogólnie przedstawić pracę w naszej placówce. Nasi podopieczni to pacjenci z dziewięciu oddziałów mieszczących się na sześciu piętrach i dwóch oddziałów drugiego szpitala, znajdującego się na krańcach miasta. Lekcje odbywają się w zespołach: nauczanie zintegrowane, klasy czwarte, piąte i szóste szkoły podstawowej i klasy pierwsze, drugie i trzecie gimnazjum. Na wszystkich tych poziomach prowadzone są lekcje z danych przedmiotów, w tym religii. W lekcji uczestniczą dzieci przeważnie z dwóch oddziałów z różnymi schorzeniami. Osoby chodzące przychodzą do sal lekcyjnych lub stołówki, natomiast do leżących przychodzi nauczyciel.

Praktyka i intuicja wskazuje metodę pracy z danym uczniem. Przeważnie rozpoczynam spotkanie od wzajemnego przedstawienia się (identyfikator przypięty do białego fartucha nie zawsze jest wystarczający). Uczeń mówi jak się czuje i w zależności od jego samopoczucia proponuję co będziemy robić na lekcji religii. Staram się tak zorganizować zajęcia aby zapomniał o swojej chorobie, leczeniu i oderwaniu od domu. Jeżeli przy dziecku jest rodzic, wówczas może on wyjść, aby odpocząć. Bywa, iż jestem „hospitowana” przez matkę, ojca czy babcię, gdyż oni, jak często mówią, „też chcą posłuchać”. Cieszy mnie, jeżeli proszą o ponowne przyjście, widząc zadowolenie swojego dziecka.

Są oddziały (onkologiczny czy chirurgiczny), gdzie „ciężko jest wchodzić”. Widok cierpiących dzieci odbiera mi mowę, a zwykły, ludzki strach wykrzywia twarz. Mówię sobie wtedy: „Chciałaś być katechetką, to właśnie teraz nią bądź”. Często zastanawiam się, jak dodać otuchy, łącząc wiarę z cierpieniem katechizowanych i rozpaczą ich bliskich. Wychodząc poza szpital nie jestem w stanie całkowicie zapomnieć o swoich uczniach, ciągle jestem myślami z nimi. Rozpływa się ta granica pomiędzy szpitalem i domem. Bywa czasami, że słowa mojego dziecka - „znowu myślisz o dzieciach w szpitalu, a nie słyszysz co mówię” - każą mi pamiętać o obowiązkach wobec własnej rodziny. Modlitwa i ciepłe słowa, to podstawa tego, co mogę ofiarować uczniowi poza wiedzą. Konkretną wiedzę teologiczną, w ramach programu nauczania, mogę przekazywać na każdym oddziale, muszę tylko stosować odpowiednią metodę. Dydaktyka katechezy nie zawsze tutaj przystaje. Dlatego ciągle jestem pielgrzymem poszukującym dróg dotarcia do katechizowanego dziecka.

Wszyscy nauczyciele, którzy pracują w naszej szkole zachęcają do udziału dzieci w zajęciach dydaktycznych poprzez ciekawe prowadzenie lekcji. Dyrektor naszej szkoły umożliwia dokształcanie nauczycieli w ramach kursów, z których wynoszą nowatorskie metody zajęć dostosowane do dzieci hospitalizowanych. Szkoła posiada własne programy nauczania, napisane przez doświadczonych pedagogów pracujących z dzieckiem przewlekle chorym. Uczeń ma możliwość uzyskania ocen cząstkowych, pomocnych w klasyfikacji w szkole macierzystej, bywa również, że jest klasyfikowany przez szkołę przyszpitalną. Powinniśmy doceniać misję szkoły, w której odbywa się nauka i uczeń powraca do zdrowia. Współpraca grona pedagogicznego i personelu szpitalnego jest koniecznością w tej placówce.

Na najbliższej konferencji plenarnej katechetów w naszej diecezji, chcę zabrać głos, aby zaakcentować udział naszej szkoły w rozwoju ucznia. Dużo dzieci, z poważnymi schorzeniami, trafia do szpitala wielokrotnie, w związku z tym, miałyby coraz większe zaległości w nauce z powodu absencji w szkole macierzystej. Dopiero wówczas doceniają, zarówno uczniowie jak i rodzice, rolę szkoły przyszpitalnej.

Katecheza w szkole przyszpitalnej ma swój szczególny charakter. Na pewno jest nieodłącznym elementem wspierania ucznia w drodze powrotu do zdrowia. Powinna wyzwalać w psychice katechizowanych świadomość, „iż nadzieja umiera ostatnia”, a podnoszenie na duchu dziecka jest obowiązkiem każdego nauczyciela, a już najbardziej nauczyciela religii.

Bożena Sawicka



Spis artykułów